Im wyżej się wspinamy, tym szybciej się męczymy i tym częściej łapiemy oddech, choć skład powietrza się nie zmienia. Winne jest spadające ciśnienie atmosferyczne, przez które organizm dostaje mniej tlenu. Gdy nie nadąży z przystosowaniem się, może pojawić się choroba wysokościowa.
Co dzieje się z powietrzem na wysokości
Wbrew powszechnemu przekonaniu w górach nie ma „mniej tlenu w procentach”. Powietrze zawiera go tyle samo co nad morzem, czyli około jednej piątej składu. Zmienia się natomiast ciśnienie atmosferyczne. Wraz z wysokością słup powietrza nad nami robi się coraz cieńszy, więc cząsteczki są bardziej rozproszone.
W praktyce przy każdym wdechu do płuc trafia mniej cząsteczek tlenu niż na nizinach. Na wysokości około 5500 m n.p.m. ciśnienie jest mniej więcej o połowę niższe niż na poziomie morza. Ciało odczuwa to tak, jakby powietrza wyraźnie brakowało, mimo że oddychamy normalnie.
Niższe ciśnienie utrudnia też przenikanie tlenu z płuc do krwi. Dlatego krew niesie go mniej, a mięśnie i mózg szybciej odczuwają niedobór.
Jak organizm radzi sobie z mniejszą ilością tlenu
Ciało uruchamia kilka mechanizmów obronnych. Najszybsze z nich widać od razu:
- przyspieszony oddech – próbujemy wciągnąć więcej powietrza,
- szybsze tętno – serce częściej pompuje krew, by dostarczyć tlen do tkanek,
- większa zadyszka przy wysiłku – ten sam marsz kosztuje więcej niż w dolinie.
Z czasem włączają się wolniejsze zmiany, określane jako aklimatyzacja. Organizm stopniowo dostosowuje oddychanie i skład krwi do nowych warunków. To proces trwający od kilku dni do kilku tygodni, zależnie od wysokości i osoby. Dlatego kilka dni spędzonych wyżej zwykle daje się łatwiej znieść niż pierwszy dzień po przyjeździe.
Tempo przystosowania jest bardzo indywidualne. Wytrenowanie nie gwarantuje, że ktoś zniesie wysokość lepiej. Silna, wysportowana osoba może mieć kłopoty, a ktoś mniej sprawny poradzić sobie bez problemu.
Czym jest choroba wysokościowa
Choroba wysokościowa pojawia się, gdy człowiek zbyt szybko znajdzie się wysoko i organizm nie zdąży się przystosować. Pierwsze objawy mogą wystąpić zwykle od około 2500 m n.p.m., choć u wrażliwszych osób czasem niżej, a wyżej ryzyko rośnie. W polskich górach problem praktycznie nie występuje, natomiast może dotyczyć wyjazdów w Alpy, Kaukaz, Andy czy Himalaje.
Łagodna postać przypomina trochę kaca lub grypę. Typowe sygnały to:
- ból głowy,
- zmęczenie i osłabienie,
- nudności, utrata apetytu,
- zawroty głowy,
- kłopoty ze snem i niespokojne noce.
Zwykle objawy narastają w ciągu kilku godzin po dotarciu na wysokość, a często są najgorsze po pierwszej nocy. Same z siebie nie muszą oznaczać niczego groźnego, ale są sygnałem, że organizm potrzebuje czasu.
Znacznie poważniejsze są rzadsze, ciężkie postacie, w których dochodzi do zaburzeń w płucach lub w mózgu. Mogą rozwijać się szybko i stanowią zagrożenie życia. Sygnały ostrzegawcze to między innymi narastająca duszność nawet w spoczynku, uporczywy kaszel, splątanie, brak koordynacji ruchów (na przykład chwiejny chód) oraz silne osłabienie. W takiej sytuacji nie wolno czekać, że samo przejdzie.
Jak zmniejszyć ryzyko i kiedy zejść niżej
Najważniejsza zasada brzmi: nie śpieszyć się z wysokością. Organizmowi trzeba dać czas. Kilka sprawdzonych nawyków:
- wchodź wyżej stopniowo, zwłaszcza gdy planujesz nocleg powyżej około 2500–3000 m,
- po przekroczeniu mniej więcej 3000 m zwracaj uwagę na to, o ile wyżej śpisz z dnia na dzień, i planuj dni odpoczynku,
- pij regularnie i jedz regularnie, bo odwodnienie i głód nasilają złe samopoczucie,
- unikaj alkoholu w pierwszych dniach na wysokości,
- zwolnij tempo i nie forsuj się, gdy czujesz się źle,
- słuchaj ciała i nie ignoruj bólu głowy czy nudności tylko dlatego, że „trzeba iść dalej”.
Jeśli chorujesz przewlekle (na serce, płuca, krążenie) lub jesteś w ciąży, przed wyprawą na dużą wysokość porozmawiaj z lekarzem. To on oceni, czy taki wyjazd jest dla ciebie bezpieczny. Warto też sprawdzić aktualne zalecenia towarzystw medycyny górskiej.
Najprostsza i najskuteczniejsza reguła bezpieczeństwa jest ogólnie znana: jeśli objawy się nasilają, nie idź wyżej, a przy pogarszającym się stanie zejdź niżej i poszukaj pomocy medycznej. Zejście nawet o kilkaset metrów często przynosi poprawę. Nie wyruszaj w góry w pojedynkę, a o swoim samopoczuciu mów towarzyszom wyprawy otwarcie, bo osoba z chorobą wysokościową nie zawsze trzeźwo ocenia własny stan.
Podsumowanie
Trudniejszy oddech w górach nie bierze się z mniejszej ilości tlenu w powietrzu, lecz z niższego ciśnienia, przez które organizm go po prostu mniej przyswaja. Choroba wysokościowa to skutek zbyt szybkiego wejścia na wysokość. Najlepszą ochroną są rozsądny plan wyprawy, cierpliwość i uważność na sygnały z własnego ciała.